|
Blog > Komentarze do wpisu
To by³a Akcja przez wielkie A
Kiedy us³ysza³am "i po co ja wchodzi³em do piwnicy" od razu zapyta³am "jakie? jakie?" Wtedy jeszcze nie by³o wiadomo jakie, poza tym, ¿e na pewno co najmniej jedno. Jasne by³o tak¿e, ¿e dla koci±t w naszej blokowej piwnicy nie ma miejsca i musimy zd±¿yæ je z³apaæ, zanim zauwa¿± je nasi blokowi s±siedzi. Przez 3 dni wydawa³o siê, ¿e koci±tko jest jedno. Kocia mama nieufna, koci±tko tak¿e. Po wielogodzinnej obserwacji uda³o nam siê zanotowaæ rozdwojenie koci±tka. Akcja wkroczy³a w fazê "no to ³apiemy!" Najpierw mamê, na umówiony zabieg sterylizacji. Ju¿ o 6 rano uda³o siê! Przez nastêpne 10 godzin ³apa³am kociêta. Pó¼nym po po³udniem mia³am jedno, a drugie, przera¿one, odmówi³o wspó³pracy. Kiedy zaczê³y siê ze mn± zaprzyja¼niaæ piwniczne myszki zrezygnowa³am z planu zawiezienia kotki do lecznicy - koci±tko nie mog³o zostaæ w piwnicy samo na noc :( Mieli¶my wiêc jedno koci±tko, zmarnowany dzieñ i umêczon± ca³odniowym siedzeniem w transporterze koci± mamê z powrotem w piwnicy. Przez kolejne trzy dni ³apali¶my drugie z koci±t. Bezskutecznie. Sta³o siê dla mnie jasne, ¿e w tradycyjny, "pu³apkowy" sposób nie da siê go z³apaæ i pozostaje mi metoda na przyja¼ñ ;) Po d³ugich rozmowach ;) w czasie których kociak siedzia³ na rurach pod sufitem, a ja tkwi³am pod rurami ;) z kawa³kami miêsa w d³oni, uda³o mi siê!!! W³a¶ciwy moment, szybki chwyt za skórê na karku i bieg do mieszkania. Z³apanie kotki po tym, jak na jej oczach z³apa³am jej ostatnie dziecko (a ona Koteczka noc spêdzi³a czekaj±c na poranne otwarcie lecznicy, gdzie zajêli siê ni± bardzo troskliwie nasi ukochani lekarze z lecznicy Medwet w Bielsku-Bia³ej. Kociêta, Irenka i Irek, przechodz± program resocjalizacji ;) w naszej sypialni. (po lewej - Irek, drugi z kociaków na swojej rurze; po prawej - mama ma³ych w jednym z punktów obserwacyjno-kontaktowych;)) pi±tek, 21 sierpnia 2009, manykiel
TrackBack
|
|